Majówka, cztery wolne dni! Plany wyjazdowe były bardzo ambitne ale jak to bywa, zmieniły się w ostatniej chwili i na krótką chwilę wylądowałam w Bieszczadach.
Pojechałyśmy z B. malowniczą drogą przez Bukowsko
bo chciałam zobaczyć ruiny cerkwi w Płonnej
Na tablicach przed cerkwią umieszczono kilka archiwalnych fotografii dawnych mieszkańców wsi i cerkwi
Kolejnym przystankiem miała być Suliła, jednak zbliżająca się burza pokrzyżowała nam plany. W deszczu odwiedziłyśmy cerkiew w Radoszycach
Burza na szczęście nas ominęła i w okolicy Łupkowa pokazał nam się taki widok
W Woli Michowej wjechałyśmy w mgłę a na poboczu - niespodzianka
Mgła dodała uroku starej stacji kolejki leśnej
Jeszcze tylko tęskne spojrzenie z punktu widokowego
i jesteśmy w Cisnej, gdzie tego wieczoru w Bacówce Pod Honem wystąpił Dom o Zielonych Progach.
Koncert plenerowy, co przy kapryśnej majowej aurze było dość ryzykowne. Deszcz tego dnia krążył nad Bieszczadami, nie ominął tez Cisnej. Publiczność trzymała się dzielnie, słaby deszcz nam nie przeszkodził. Dopiero podczas energetycznego występu skrzypka Marcina błysnęło, huknęło i wszyscy pobiegli do bacówki
gdzie koncert trwał jeszcze długo w okrojonym składzie ale za to z bardzo zaangażowanym chórkiem :)
Wracałyśmy późną nocą w deszczu i tuż za Cisną coś kudłatego wybiegło nam na drogę i chwilę biegło przed nami a gdy skręciło na drugą stronę drogi okazało się, że był to niedźwiedź. Całe szczęście, że nie chciał się z nami integrować :)
Pozdrawiam serdecznie