Wyszłyśmy z Wetliny
Wędrowałyśmy przez cichy, zielony las. Tuż powyżej powitał nas porywisty wiatr. Wiało tak silno, że Nunie porwało kaszkiet!
Wiatr, choć porywisty przyjemnie chłodził.
![]() | |
| przed nami Hnatowe Berdo |
![]() |
| bieszczadzka fauna :) |
![]() |
| malownicze chmurki zwane soczewkami nad Średnim Wierchem |
![]() |
| Hnatowe Berdo |
![]() |
| widok na Smerek |
![]() |
| widok spod Osadzkiego Wierchu |
![]() |
| hen daleko Chatka Puchatka a za nią Caryńska i na horyzoncie Tarnica |
![]() |
| pojawiły się już goryczki |
I oto cel wędrówki. W Chatce jak to zwykle w wakacyjną sobotę były tłumy, nawet nie pchałyśmy się do środka.
Jeszcze tylko tęskne spojrzenie na sąsiednią Caryńską
i schodzimy
W Wetlinie na strudzonych wędrowców czekały same rarytasy :) To słynny naleśnik - gigant z jagodami a raczej jego połówka. Cały ma średnicę ok 30cm ciekawe, kto jest w stanie go wchłonąć! Trunek (choć to dość dziwne połączenie) nie wymaga komentarza :)
Mimo kłopotów z samochodem, szczęśliwie dojechałyśmy do domu. Teraz czekamy na piękną jesień w Bieszczadach :)
Pozdrawiam serdecznie

















