Beskid Wyspowy - tam mnie jeszcze nie było, dlatego z radością udałam się naszym PTTKiem w tamte strony. Cel - Ćwilin, Śnieżnica, Wierzbanowska Góra i Przełęcz Jaworzyce.
Wyruszyliśmy z Mszany Dolnej żółtym szlakiem przez Czarny Dział.
Mimo nieszczególnej pogody mieliśmy nadzieję, że nim dojdziemy na szczyt troszkę się przejaśni i będzie nam dane podziwiać te zachwycające widoki na Tatry, Gorce, Wielką Fatrę, Wielkiego Chocza i Babią Górę.
Niestety, na szczycie było tak:
Na dodatek schodząc dość stromym szlakiem do Gruszowca wykonałam malowniczy szpagat i nawyrężyłam kolano. Dlatego nie poszłam już dalej, tylko wróciłam busikiem do Mszany. Może i dobrze, bo reszta też skróciła wędrówkę i z powodu silnego deszczu zeszli do Kasiny Wielkiej. A ja zamiast moknąć piłam kawę z panem kierowcą :)
Trzeba tu wrócić przy bardziej sprzyjających warunkach aby się przekonać, czy zachwyt Kazimierza Sosnowskiego nad tą kraina był uzasadniony.
Pozdrawiam serdecznie.
