Beskidzka nalewka należy do moich ulubionych trunków. Aby ją zrobić, należy wykazać się odrobiną przebiegłości (trzeba zebrać owoce zanim ptaki nas ubiegną) i odporności na ból (krzaki tarniny, głogu i dzikiej róży mają kolce, dlatego po zbiorach człowiek wygląda jakby stoczył bitwę z kotem). Warto jednak troszkę pocierpieć, bo smak nalewki jest wyborny, każdego roku nieco inny, bo uzależniony od proporcji owoców. W tym roku głóg obrodził wyjątkowo i to on będzie dominował w mojej nalewce.
Aby ubiec ptaki owoce zbierałam już w połowie września w malowniczych okolicach Jaślisk.
widok na Jaśliska |
padalec Gdy wyjeżdżałyśmy z Krosna zanosiło się na deszcz, jednak wiatr rozwiał chmury i pokazało się słońce. |
![]() |
widok w stronę Moszczańca |
![]() |
od lewej Ostra i Piotruś |
w oddali widać kapliczkę na Przedgórzu |
Okazuje się, że to był jeden z ostatnich ciepłych dni. Teraz gwałtowny wiatr przywiał ochłodzenie, pada deszcz z gradem. Warto więc było pojechać na zbiory nie czekając do przymrozków.
Pozdrawiam serdecznie