Piękna kępa śnieżyc!
Wędrujemy błotnistą drogą, brzegiem Sanu
co i rusz trafiając na zwiastuny wiosny, jak poniższy łuskiewnik
śledziennice
czy śnieżyczki
nieśmiały lepiężnik
Trafił się też ciekawie wybarwiony okaz huby
W oddali San
Żaby rozpoczęły już aktywność
San
hmmm... wilk?
Ścieżka prowadzi nas do lasu, w dole wciąż towarzyszy nam San
wawrzynek wilczełyko
paprocie pięknie przezimowały
Ciekawe, jak duży był właściciel tych kopytek :)
I oto przed nami dolina Tworylnego
Ktoś tu mieszka?
resztki wilczej uczty
Pozostałości alei dworskiej
Nie udało nam się dotrzeć dalej, aby zobaczyć dzwonnicę i cmentarz, podmokły teren i rozlewisko zniechęciły nas do szukania innej drogi. Sugestywnie podziałały też na nas resztki wilczej uczty...
dzwonnica parawanowa
Wracałyśmy tą samą drogą. Wdrapując się na niewielkie wzniesieni oczom naszym ukazał się... wilk. Udało mi się uchwycić tylko jego fragment.
Niedaleko miejsca, gdzie zostawiłyśmy samochód, uporządkowano ruiny strażnicy niemieckiej
Jeszcze tylko krótki spacer na most
aby popatrzeć na San
i na lecące żurawie
Wracałyśmy dla odmiany "dołem" czyli przez Cisną. Niby dłuższa trasa ale jakże malownicza.
Dzwonnica parawanowa w Terce
Chciałyśmy też choć z daleka popatrzeć na Bieszczady Wysokie. Najpiękniejszy widok jest z wieży na Szczerbanówce
ośnieżone szczyty Połoniny Wetlińskiej
Z sentymentu zatrzymałyśmy się jeszcze w Komańczy
i wracamy do domu i przygnębiającej rzeczywistości.
Pozdrawiam serdecznie
P.S.
Nunie po intensywnej wędrówce odpadła podeszwa :)