Wiadomość o uruchomieniu weekendowych kursów pociągów relacji Jasło - Komańcza przyjęłyśmy z entuzjazmem. Ponieważ sierpień był niemiłosiernie gorący, dopiero w zeszłą niedzielę wybrałyśmy z Nuną do ulubionej miejscowości. Na ten sam pomysł wpadło też kilkadziesiąt innych osób ( wiele z rowerami) dlatego podróż spędziłyśmy stojąc. Dziwna polityka panuje w PKP, wiedząc, że chętnych na ten kurs jest wielu (kurs uruchomiono od sierpnia) wysyła w trasę maleńki szynobus.
Ale dość zrzędzenia.
Wysiadłyśmy na stacji Komańcza - Letnisko i po wizycie w klasztorze ruszyłyśmy czerwonym szlakiem na Wahalowski Wierch.
Jelonek obserwował bacznie, kto mu zakłóca śniadanie :)
Las jeszcze zielony ale wierzchołki drzew już delikatnie się przebarwiają.
Zeszłyśmy na przełaj przez łąki od tarasu widokowego ( który przestaje być widokowy, bo umieszczono go dość niefortunnie - drzewa zasłaniają widoki).
 |
tarnina obrodziła, trzeba pomyśleć o nalewce :) |
 |
jedna z niewielu już łemkowskich chyż w Komańczy |
W drodze powrotnej udało nam się zająć miejsca siedzące ale tylko dlatego, że wpakowałyśmy się do szynobusu prawie godzinę przed odjazdem.
Czy PKP zadba kiedyś o pasażerów?
Pozdrawiam serdecznie