niedziela, 18 lipca 2021

Botaniczne poszukiwania

 Przeglądanie botanicznych profili na instagramie może być bardzo inspirujące. Dowiedziałam się w ten sposób np., że w mojej okolicy rosną dość rzadkie mieczyki dachówkowate. Wiedziałam tylko o ich stanowisku w Żydowskim, na terenie Magurskiego Parku Narodowego, ale jak dotąd byłam tam albo za wcześnie albo za późno. Dlatego, mimo niepewnej pogody, pojechałam do Komborni na botaniczne poszukiwania.


Wędrowałyśmy wśród malowniczych pól, co i rusz napotykając na ciekawy okaz


jak rozczochrany czosnek winnicowy,



poczciwą dziką marchew,


przetacznik długolistny licznie odwiedzany przez pszczoły,



wiązówkę błotną,



drżączkę średnią



bukwicę zwyczajną,



wykę brudnożółtą



wierzbownicę kosmatą



czy dzięgiel leśny.

Poszukiwania mieczyka zajęły mi trochę czasu, bo obszar ten jest dość podmokły. Udało mi się znaleźć jednego osobnika, lekko przekwitłego, co nie umniejsza mojej radości ;)


Gdyby nie marudząca Laura i ciemne chmury zwiastujące burzę, pewnie spędziłabym tam kilka godzin.



Laura z bukietem dziurawca

Wracałyśmy żwawo do samochodu, poganiane przez czarne chmury.





Burza na szczęście przeszła bokiem :)

Pozdrawiam serdecznie




niedziela, 11 lipca 2021

Botaniczne marzenie

Dawno, dawno temu, w głębokiej podstawówce, nasza klasa mieściła się w pracowni biologicznej. W czasie nudnych lekcji, zamiast skupić się na wywodach nauczyciela, kontemplowałam liczne tablice botaniczne a do moich ulubionych należała ta przedstawiająca lilię złotogłów. Już sama nazwa jest bardzo poetycka a co dopiero wygląd! 

Niedawno przypadkiem trafiłam na informację, że ta różowa piękność występuje m.in. na terenie Jaśliskiego Parku krajobrazowego a konkretnie na Ostrej. Czem prędzej pognałyśmy tam z Nuną w pewne skwarne popołudnie. 


     Byłyśmy już tutaj kilka lat temu, późnym latem.  Tym razem tez przeszłyśmy całą ścieżkę. Zastanawiający jest sposób przygotowania tej ścieżki - punkty widoczne na poniższym zdjęciu nie są w żaden sposób oznakowane w terenie. 


              

Szłyśmy więc sobie lasem,  walcząc z chmarami komarów. Las przyjemnie chłodził, ptaki śpiewały, sielanka.


owocostany miesiącznicy trwałej 



Czyściec leśny



języcznik zwyczajny



Na szczycie ktoś ułożył kopczyk z kamieni



Murszejący pień porosła marzanka wonna

i paprotka zwyczajna



parzydło leśne


Ciekawe, w tym ciemnym lesie znalazłam nawet podkolana białego



Jak to zwykle bywa, nagroda czekała na nas na samym końcu. Chyba trafiłyśmy w ostatnim momencie, lilie były już mocno pochylone ku ziemi i zaczynały przekwitać - listki okwiatu wywijały się już mocno ku górze.


Stanowisko liczyło ledwie kilka egzemplarzy ale spędziłam tam chyba godzinę, na kolanach, bo przecież każdy  musiał zostać dokładnie obfotografowany  :)







Trafił mi się nawet albinos




I tak to na starość spełniło się moje dziecięce, botaniczne marzenie :)


Pozdrawiam serdecznie

piątek, 2 lipca 2021

Warsztaty kadzidlane

 Byłam niedawno na ciekawych warsztatach organizowanych przez Magurski Park Narodowy. Robiłyśmy naturalne kadzidła roślinne. Najbardziej popularną rośliną do okadzania pomieszczeń jest szałwia biała ale okazuje się, że można używać wielu innych roślin i żywic.

Ja zrobiłam kadzidło z gałązek żywotnika, świerku, bylicy, skrzypu polnego i rumianku bezpromieniowego. Oczywiście można go będzie używać po wysuszeniu.




Kolejne kadzidło to stożek ulepiony z przypraw - cynamonu i kardamonu a także sproszkowanej skórki pomarańczowej. Jako lepiszcza użyłam olejku pomarańczoewgo do ciast. 



A trzecie kadzidło to woreczek z suszoną lawendą, wrotyczem, tymiankiem, żywicą, płatkami nagietka i jaśminu.


Warsztaty odbywały się w żywej altanie w Mszanie. Oczywiście po zajęciach udałyśmy się z koleżankami-zielarkami na zielarskie łowy :)







Przyjemnie spędziłyśmy sobotę.

Pozdrawiam serdecznie

niedziela, 27 czerwca 2021

Zielone Bieszczady

 Czwarta nad ranem.... śpiewałam sobie jadąc po Nunę. Umówiłyśmy się, że wyruszymy od niej o 5 aby uniknąć tłoku i mieć duuużo czasu na liczne przystanki na podziwiani widoków. W planach miałyśmy Krzemieniec oczywiście przez obie Rawki, z których widać całe Bieszczady.

Jechałyśmy jak zwykle "dołem" czyli przez Komańczę. W okolicach Moszczańca napotkałyśmy malownicze mgły. 





I już jesteśmy na parkingu na Przełęczy Wyżniańskiej i tęsknie patrzymy na Połoninę Wetlińską.



Żwawo ruszamy na szlak


Tarnica ukryła się za chmurami


W lesie co i raz napotykałyśmy myszy. Trudno im zrobić ostre zdjęcie, są bardzo zwinne




I zaczynają się schody. Tu przynajmniej jest poręcz ale wyżej, przed samym szczytem nie było już takiego udogodnienia a szkoda, bo tamte kamienne schody (niestety nie mam zdjęcia) były dość strome i wysokie.


Mała Rawka powitała nas ożywczym wiatrem i rozległymi widokami.



Połonie Wetlińska za lekką mgiełką


A na horyzoncie większa siostra

Widok ku Tarnicy



Wielka Rawka



kruk



Mała Rawka a w tle po lewej Wetlińska



Połonina Caryńska wraz z Tarnicą, Szerokim Wierchem i Bukowym Berdem



Nacieszywszy się widokami, ruszamy na Krzemieniec. To ten zalesiony szczyt w oddali.


Ścieżka biegnie granicą polsko-ukraińską, o czym przypominają słupki graniczne.

Droga początkowo biegnie w dół ale później trzeba się wdrapywać pod górkę



I wreszcie szczyt a na nim trójstyk granic Polski, Ukrainy i Słowacji





Wracałyśmy tą samą drogą ciesząc się, że wyruszyłyśmy na szlak tak wcześnie. Tłum (mimo że to był środek tygodnia) gęstniał. Na Wielkiej Rawce spotkałyśmy panią w dość niekonwencjonalnym górskim obuwiu...


Jeszcze tradycyjny kącik botaniczny :)


Podbiałek alpejski


Czworolist


Jaskier platanolistny


Ciemiężyca biała


Chciałyśmy się zatrzymać w schronisku na kawę ale było dosłownie oblężone przez jakąś wycieczkę. Wzmocniłyśmy się więc na parkingu zupą z soczewicy, którą przezornie wzięłam do termosu a na kawę pojechałyśmy do Cisnej. Skrzyżowanie w tej miejscowości jest właśnie przebudowywane, są światła ale wyobrażam sobie, jakie korki są tu w weekendy.


A oto bilans wycieczki - robiłyśmy prawie 25 tys. kroków!



Przyjemnie zrobić sobie malutki urlop w środku tygodnia, przewietrzyć głowę a oczy nasycić bezkresną zielonością. 

Pozdrawiam serdecznie